- Patrzcie! Nieogary przyszły! - krzyknął jeden z grupki " tych popularnych".
- Tak?! To że jesteśmy w niższej klasie, to nie znaczy, że możecie nas wyzywać! - zaczęłam się kłócić.
Taak... Początek roku szkolnego, a ja już trzy razy byłam u dyrektorki.
- Panno Miles! Proszę nie wszczynać kłótni! - wrzeszczała dyrektorka.
- Ale to nie ona! - usłyszałam znajomy głos - To nie ona zaczęła tylko Jasper!
Z tłumu wyłonił się Mike. Uśmiechnęłam się na jego widok. Tak automatycznie.
- Dziękuję - szepnęłam.
- Dobrze, a więc do mnie przyjdzie Jasper. - powiedziała dyrektorka i odeszła.
- Tak?! To że jesteśmy w niższej klasie, to nie znaczy, że możecie nas wyzywać! - zaczęłam się kłócić.
Taak... Początek roku szkolnego, a ja już trzy razy byłam u dyrektorki.
- Panno Miles! Proszę nie wszczynać kłótni! - wrzeszczała dyrektorka.
- Ale to nie ona! - usłyszałam znajomy głos - To nie ona zaczęła tylko Jasper!
Z tłumu wyłonił się Mike. Uśmiechnęłam się na jego widok. Tak automatycznie.
- Dziękuję - szepnęłam.
- Dobrze, a więc do mnie przyjdzie Jasper. - powiedziała dyrektorka i odeszła.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję! - krzyknęłam i rzuciłam się na szyję Mike'owi.
•••••• czterdzieści minut później ••••••
•••••• czterdzieści minut później ••••••
Nudzę się... Normalnie koszmar. Na biologii zawsze tak mam.
Zadzwonił dzwonek. Nareszcie koniec lekcji. Ta była ostatnia.
Poszłam do szatni po kurtkę, a za mną cała banda moich kotów.
Tak nazywam chłopaków z klasy, bo jak mam coś słodkiego w szkole to zejdą się wszyscy się w kilka sekund i będą prosić nad głową " daj trochę!" itp.
Nie ważne... Wzięłam kurtkę i kierowałam się w stronę wyjścia. Zaczepił mnie Mike.
- Jak tam z twoją mamą? Już lepiej?- wypytywał mnie.
- Tak już lepiej z nią - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Masz bardzo ładny uśmiech, wiesz? - powiedział i zawstydził się.
- Dziękuję. Pierwszy mi to mówisz. - odpowiedziałam i zarumieniłam się lekko.
Szliśmy przez chwilę w ciszy, ale nasze milczenie przerwał Mike.
Szliśmy przez chwilę w ciszy, ale nasze milczenie przerwał Mike.
- A co do tego popołudnia u mnie w domu... - zaczął.
- Ja przepraszam... Nie powinnam - przerwałam mu - Wybacz, ale muszę już iść.
Skierowałam się w stronę opuszczonej stacji kolejowej, tylko tam mogłam spokojnie pomyśleć.
- Ja przepraszam... Nie powinnam - przerwałam mu - Wybacz, ale muszę już iść.
Skierowałam się w stronę opuszczonej stacji kolejowej, tylko tam mogłam spokojnie pomyśleć.
••••••••••••••••••
Krótki trochę, ale brak weny...
Mam nadzieję, że jeśli ktoś to czyta to skomentuje.
Bohaterów dodam niedługo. Bardzo możliwe, że bez zdjęć, ponieważ żadnych odpowiednich nie mogę znaleźć, a osoby na podstawie których tworzyłam postacie niestety nie zgadzają się na wstawienie ich zdjęć...
Mam nadzieję, że jeśli ktoś to czyta to skomentuje.
Bohaterów dodam niedługo. Bardzo możliwe, że bez zdjęć, ponieważ żadnych odpowiednich nie mogę znaleźć, a osoby na podstawie których tworzyłam postacie niestety nie zgadzają się na wstawienie ich zdjęć...